Wielu ludzi wielokrotnie powtarza, ze prawdziwe, wartosciowe szczescie i radosc w postaci drugiego czlowieka, kochajacej osoby nie spada na ludzi z nieba, samo z siebie. Wedlug nich nalezy wyjsc do innych ludzi i nawiazac z nimi kontakt, ugasic wlasne ‘ja’ i przyjac ‘ty’.
Jaka jednak wartosc ma taki zamierzony, zaprojektowany kontakt, jesli u podwalin takiej inicjatywy leza wlasne roszczenia i oczekiwania tego ‘ja’ dotyczace szczescia, radosci i towarzystwa innych ludzi?

Ludzie sluza sobie nawzajem niczym przedmioty i zabawki, zaspokajajac sie wzajemnie. Takie uprzedmiotowienie kontaktow splyca je i sprowadza do rangi emocjonalno-fizycznej wymiany handlowej.


About this entry